poniedziałek, 2 stycznia 2006

Nowy rok

się zaczął. I znowu w pracy, choć miałam być dzisiaj z Kotkiem w domciu. Ale cóż, tak bywa. A Nowy Rok, jak to Nowy Rok. Miły Sylwester w dobrze znanym gronie zakłócany jedną myślą wkradającą się jak nieproszony gość. Znajomi są w ciąży. 5 tydzień. Czysty przypadek – dzieciątko z tzw. nieplanowanych, ale przynajmniej w związku kochających się ludzi. Niby się cieszę, ale jednak tak jakoś smutno.
Z postanowień noworocznych tylko dwa: nie tracić nadziei, tracić kilogramy (no może chociaż z 5), ale to postanowienie może być wyjątkowo trudne do zrealizowania. Zresztą wie o tym każda dziewczyna z PCO. Niestety rozsądne diety, głodzenie się, regularne ćwiczenia najprzeróżniejszego typu w tym przypadku niewiele dają. Ale próbować trzeba, choćby ze względu na mojego skarbeczka, który póki co nie spieszy się na ten świat.

3 komentarze:


  1. Napisane przez rosem około 7 rok (lata) temu. Odpowiedz

    nie ma co tracić roku na zrzucanie kilogramów,
    bo przy dietach zawsze brakuje humoru, a przez to można wiele stracic …

    OdpowiedzUsuń

  2. Napisane przez rosem około 7 rok (lata) temu. Odpowiedz

    nadzieja na nowy rok się przyda …
    a może zamiast zastanawiać się nad noworocznymi postanowieniami – zacząć działać …

    OdpowiedzUsuń
  3. Napisane przez diamencik około 7 rok (lata) temu. Odpowiedz

    Działamy, działamy. I to z wieeelką przyjemnością ;-) ))

    OdpowiedzUsuń