niedziela, 13 lutego 2011

….

Padnięta jestem. Co prawda Kociak jak w każdy weekend od rana przejął maluszki dając mi czas na wyspanie się i słodkie lenistwo a potem sniadanie w łóżku (oczywiście serwowane przez 108centymetrową kelnerkę :D ) w towarzystwie dwóch pasozytów, które zas=wsze zżeraja mi co najmniej 1/3 sniadania :)
Tyle, że potem najpierw Ela odmówiła wspólpracy przy obiedzie i memłała ziemniaki 30 minut. Mięso, albo raczej jeden marny gryz mięsa – godzinę. Słownie: GODZINĘ. Jak wreszcie poszła do łóżka, to co 5 minut jak nie siku, to qpa. Razy nie wiem ile, ale z 5 co najmniej. Plus czytanie bajeczek swojemu synkowi (krowie znaczy się, jakby ktoś mego wnuka nie znał jeszcze). W efekcie Paweł widząc kręcącą się młodą sam zaczął nadawanie, skakanie, smianie się i nie wiem co on tam jeszcze robił. gdy w końcu po 2 godzinach takiego „drzemania” poszłam po młodzież, Ela smacznie spała, Paweł w najlepszer piszczał z radości :) Do 17 wytrwał w najlepszym humorze, potem najwyraźniej był już zmęczony, więc zaczał jęczęć / płakać / domagać się noszenia na rękach.
Ela z drzemki wstała w humorze dupnym. poukładfała koraliki, pobudowała z klocków, zrobiłyśmy kisiel i stwierdziła, ze chce kolację. JEDNĄ bułeczkę jadła 70 minut. SIEDEMDZIESIĄT!!! Wrrrrrrrr. No cholera mnie już strzelała, a ta swoje, że jak skończy bułeczkę to sie poprzytulamy i bajkę obejrzymy. bajki oczywiście nie było, bo jak się bawi jedzeniem, to bajek nie ma. Więc awantura pod prysznicem. Kolejna o mycie włosów, które zawsze bardzo lubiła. A teraz mam serdecznie dosyć. Normalnie cisza to błogosławieństwo :)
***
A tak w ogóle, to uwielbiam tą małą, nawet wtedy gdy się wścieka i ze złości płacze

środa, 2 lutego 2011

Wracam wczoraj z Elą z przedszkola. po drodze Rossmann i kaszka dla Pawła. Zaglądam jeszcze na pólki z kremami. Młoda kuca tuz obok mnie i jej wzrok zatrzymuje się na pudełkach z maseczkami jednorazówkami. Kolorowe opakowania z twarzami pokrytymi maziami w kolorach wszelakich.
- Mamusiu, a co to jest?
- Maseczki dla pań, by były piękne i młode
Młoda przygląda mi się uważnie, pewnie sięga pamięcią, czy kiedykolwiek mnie w czymś takim widziała. Po chiwli na cały głos stwierdza
- No to ty nie jesteś pienkna mamusiu!
Cóż, prawda bywa okrutna :) )) Ale maseczkę zakupiłam, coby córce wstydu twarzą swą nie robić :P