wtorek, 29 maja 2012

Ela szczerbolek :-)

No i sie stało :-) W nocy, przez nikogo nie zauwazona, cichaczem wylazła dolna lewa jedynka. Po uciekinierce ślad zaginął. Podejrzenie padło na wróżlę – zębuszkę. Na miejscu zbrodni znaleziono dowody jej obecności w postaci 5 zł pod posuszką (nasza znajoma i jednocześnie dentyska maluchów szepnęła, ze taka stawka obowiązuje na mieście :-) )
Dziecię nie bardzo znające wartośc 5 złotych zapytane co może kupić usłyszało, ze za 3 takie pieniążki chomika zhu-zhu, za 10 barbie, a z atego co ma 2 jajka z niepodzianką, czekoladę lub 2 do 3 batoników. Bez chwili namysłu dziecko wybrało 3 batoniki, które sprawiedliwie (i bez niczyich podpowiedzi) podzieliło pomiędzy siebie, brata i rodziców. Bardzo mnie tym zaskoczyła






:-)

wtorek, 15 maja 2012

Ela od 2 tygodni mówi, że ja ząb boli. Prawa dolna jedynka. Wczoraj rano wyjaśniło się dlaczego – ząbek się rusza :-) Całkiem konkretnie :-) Że mówiła, że ją boli (no składnia cudna), to podeszłysmy do denstystki – ruszają się wszystkie jedynki, więc lada chwila będziemy mieć szczerbolka :-)
(mam wrażenie, że czas pędzi jak szalony, że gdzies płata mi psikusa i każdej nocy zmienia moją małą dziewczynkę w dorastającą w zastraszającym tempie kobietkę)
Wracamy z przedszkola na rowerach. A raczej jedzie Ela, za nią delikatnie z tyłu popyla Paweł na swojej biegówce, potem długo długo nic i w końcu mój język na brodzie i ja.
- Mamoooo, mamooo patrz ja jade na stojoncoooooooo!!!!
I faktycznie pupa w górze, nogi pedałują, a na twarzy skupienie okraszone dumą :-)
Moja mała duża dziewczynka….
***
Ela na dzień dziecka zażyczyła sobie rolki. Obiecałam, że jeżeli opanuje bezproblemowo hulajnogę dla każdej z nóg oraz rower bez bocznych kółek, to rolki będą. Nie mam pomysłu, co kupić Pawłowi?

środa, 2 maja 2012

Za nami fantastyczny pierwszomajowy wypad do zoo. Upał, słońce, hektolitry wody, fantastyczny cień drzew, delikatny powiew wiatru…. dzieciaki zachwycone i niezmordowane biegały przez 4 godziny, by potem jeszcze poszaleć na placu zabaw :-) Czworo dorosłych doskonaliło odliczanie do czterech w tłumie zwiedzających – z zoo udało się wyjść w tym samym składzie, w jakim do niego wchodziliśmy. Weronika i Maja, które nam towarzyszyły padły niemal tuz po odpaleniu samochodu, paweł zdrezmnął się w połowie drogi, a Ela? Ela dotarła do domu gadając, po czym wysiadła i przesiadła się na rower :-) )))
***
Pawłowe krwawienia z nosa doprowadziły mnie do permanentnego skurczu żołądka. pół marca niemal dzień w dzień, w kwietniu jedyne 9 razy, na maj mamy już odhaczone 3 krwawienia w tym jedno naprawdę obfite i długotrwałe. Obdzwanianie kolejnych szpitali pediatrycznych z pytaniem, czy mogę coś więcej zrobic, by zahamować krwawienie kończyło się beradnym dopytywaniem w tle i kierowaniem do innych szpitali, bo „my nie mamy takiego doświadczenia z takimi skomplikowanymi przypadkami”…. Dobrze, że w międzyczasie, po niespełna godzinie, krew przestała lecieć.
Do zapamiętania – na wtorkowej wizycie koniecznie dopytać, do kogo mam się kierować, gdyby taka sytuacja się powtórzyła (bo patrząc na temperatury, chyba muszę ją brać pod uwagę? :( )