wtorek, 3 stycznia 2012

...

Fajnie tak po prostu wsiąść w pociag i pojechać na zakupy. Poszwendać się po sklepach (dla dorosłych!), poprzymierzać bez presji czasu i nieletnich robiących akuku własnie wtedy, gdy wszystkiego poza bielizną zdążyłam się pozbyć :), obejrzeć drobiazgi do domu, zatrzymać przy szklanych świecznikach czy paterach, bez ryzyka oddania zasobów konta na pokrycie strat. I wrócić z torbami pełnymi rzeczy dla mnie (!). Od lat nie pamiętam, bym NIE kupiła niczego maluchom, a zakupy ograniczyła do rzeczy tylko dla mnie :) Tak całkiem egoistycznie. Miło być czasem egoistką :)
(a dzieć zachwycony zabawą z dziadkiem, dziadek zachwycony bieganiem za wnukiem - i wszyscy szczęśliwi)