poniedziałek, 30 stycznia 2006

Nowy cykl

chyba się właśnie zaczyna. I w sumie to nawet się cieszę, bo to przecież kolejna szansa. I tym razem o tyle większa od poprzednich miesięcy, że nie brniemy już po omacku, tylko wiemy, co zrobić, żeby chociaż mój organizm zadziałał. A to już jest COŚ. Bo oznacza, że jak dobrze pójdzie to w najbliższych jedenastu (z dwunastu statystycznych) cykli jeden będzie właśnie TYM cyklem i że zostaniemy rodzicami. :D
A po sobocie już wiem, że skład chemiczny mojej krwi w wyniku zażywania połowy apteki zmienił sie na tyle, że nawet dwa niewinne drinki pite przez prawie całą noc powodują sensacje nie do pozazdroszczenia. W związku z tym wieczorno – niedzielny wypad do teatru został zastąpiony ciastem upieczonym przez Kociaka (po prostu uwielbiam zapach świeżo upieczonego ciasta!) i tuleniem się przez cały wieczór. A od dzisiaj żagnaj wszelki możliwy alkoholu, nawet w śladowych ilościach.

2 komentarze:


  1. Napisane przez crazy-house około 7 rok (lata) temu. Odpowiedz

    Jak nie w tym cyklu, to w nastepnym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Napisane przez diamencik około 7 rok (lata) temu. Odpowiedz

      ;-)

      Usuń