Kolejny test z jedną wyraźną krechą chyba ostatecznie upewnia, że
jednak nie tym razem. Choć jednocześnie poprzednie dwa dają nadzieję, że
być może Ktoś we mnie próbował zamieszkać, ale z jakiś przyczyn Mu się
nie udało. No cóż Maleństwo, poczekamy jeszcze chwilę. Miałam już co
prawda nadzieję, że wkrótce po walentykach zobaczę maleńkie serduszko,
ale w sumie pierwszy dzień wiosny na taki wspaniały widok też się
nadaje. Więc teraz czekamy tylko na @ i zaczynamy od nowa.
Dobrze, że chociaż teraz już wiemy co zrobić, żeby było jajko. Poza tym
muszę jeszcze zadzwonić do doktorka i poinformować, że się nie udało
(mimo tego, że gdy ostatnio byliśmy nawet nie brał tego pod uwagę, a na
moje pytanie co jak się nie uda, odpowiedział: Jak to nie uda?)i żeby
przygotował kolejną receptę na Clo, bo przecież nie chcę stracić
kolejnego cyklu, co ja piszę, mi szkoda każdego kolejnego dnia!
Więc, do zobaczenie Maleństwo w marcu! Tylko tym razem nie każ biednej jeszcze-nie-matce czekać!
Poza tym, co miały znaczyć te wszystkie ciągnięcia i kłucia? Muszę się jeszcze tyle o sobie dowiedzieć….
Napisane przez agnieszka około 7 rok (lata) temu. Odpowiedz
OdpowiedzUsuńbędzie dobrze, pierwsze koty za ploty!!!
dużo sily!!
UsuńNapisane przez diamencik około 7 rok (lata) temu. Odpowiedz
ja też wierzę, że bedzie dobrze i że nasze dziecko po prostu uczy uczy nas cierpliwości. A że staramy się już niemal rok to liczymy na jakieś względy u własnego Potomka! ;)
OdpowiedzUsuńNapisane przez rosem około 7 rok (lata) temu. Odpowiedz
a może przesań non stop myslec o tym że bardzo chcesz … niesmiało czekaj a sie spełni i czas szybciej minie ku tej radosnej wieści …
UsuńNapisane przez diamencik około 7 rok (lata) temu. Odpowiedz
Rosem – ja cierpliwie cichutko czekałam od początku kwietnia do września. Niestety z takim efektem, że w tym czasie miałam tylko jeden cykl. Na dodatek najprawdopodobniej bezowulacyjny. Więc gdy już postanowiłam się leczyć w jednej z najlepszych miejscowych klinik (słono za to płacąc), to w sumie chyba trudno się dziwić, że z niecierpliwością czekam na efekty.
A tak swoją drogą, to sobie myślę, że dopóki nie ma jakiś problemów z zajściem w ciążę, to dziecko jest w jakimś sensie jednym z elementów planu na życie (nie zrozum mnie źle, bo oczywiście jednym z najważniejszych elementów tego planu, tak jak decyzja o wspólnym życiu z Tym Jedynym etc.), a w momencie gdy wiesz, że nie wszystko jest ok i twoje szanse na ciążę są niewielkie, a szanse na jej donoszenie znacznie niższe od przeciętnych – to dziecko staje się nie tylko marzeniem, tym większym, im większe są problemy, ale czasami wręcz obsesją. Mam tylko cichutką nadzieję, że nie będę musiała czekać na mojego Maluszka 5 czy więcej lat – jak to często bywa przy mojej chorobie. :-)
OdpowiedzUsuńNapisane przez becia około 7 rok (lata) temu. Odpowiedz
oj szkoda jednak:( a juz myslałam ze bedzie koljeny blogowy dzidzius:) ale co się odwlecze to nie uciecze:) zoabczymy za miesiąc:) i trzymamy nadal kciuki i te duże i malutkie, główka do góry!
UsuńNapisane przez diamencik około 7 rok (lata) temu. Odpowiedz
Becia – Nie dziękuję i tylko sobie marzę, że może w przyszłym roku już w trójkę będziemy składać życzenia Twojemu Misiowi.
OdpowiedzUsuńNapisane przez nie-po-kolei około 7 rok (lata) temu. Odpowiedz
Jak ja Cię doskonale rozumiem. Zawsze gdy robię test serce wali mi jak młotem, a później długo oglądam go pod światło wypatrując cienia drugiej kreseczki… I nigdy nie rozumiem co znaczą te ciągnięcia i kłucia.
OdpowiedzUsuńNapisane przez crazy-house około 7 rok (lata) temu. Odpowiedz
Kurcze, a ja jednak wierze… :)