piątek, 30 grudnia 2005

Stresu jednego mniej

Od dzisiaj, od 8.30 znowu zaczynam być sobą. Bo ostatnio jakoś nie bardzo mi to wychodziło. Ale w sumie nawet nie bardzo się starałam. A Kociak cierpliwie był przy mnie, delikatnie tulił i uspokajał. I akceptował wszystkie moje zmiany nastrojów. I nie wyszedł i nie trzasnął drzwiami. Choć ja bym tak zrobiła, mając do czynienia z kimś takim jak ja. Idealizuję go? Chyba nie. Po prostu trafiłam na naprawdę wyjątkowego faceta. I naprawdę jestem mu wdzięczna za to, że jest.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz