Od dzisiaj, od 8.30 znowu zaczynam być sobą. Bo ostatnio jakoś nie
bardzo mi to wychodziło. Ale w sumie nawet nie bardzo się starałam. A
Kociak cierpliwie był przy mnie, delikatnie tulił i uspokajał. I
akceptował wszystkie moje zmiany nastrojów. I nie wyszedł i nie trzasnął
drzwiami. Choć ja bym tak zrobiła, mając do czynienia z kimś takim jak
ja. Idealizuję go? Chyba nie. Po prostu trafiłam na naprawdę wyjątkowego
faceta. I naprawdę jestem mu wdzięczna za to, że jest.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz