piątek, 16 września 2011

2 latka

86cm i 13 kilo zywego srebra :) Bo Paweł to energia. Energia i tryskająca, niczym nie skrępowana radość. Budzi sie i z usmiechem na ustach tupta do przedpokoju, skąd woła swoje "mammmaaa sisi". Takie mięciutkie, wymawiane niemal z nabożeństwem. Nie to co AAAAAAAAUUUUUTAAA!! albo czasami (ajta) na widok samochodów. Zawsze i wszędzie! Na spacery wędrujemy z autkami sztuk trzy, z taką sama liczbą autek Paweł idzie spać tuląc wszystkie do klaty i twarzy :) na spacerach najcyđciej wzmawianzmi slowami sa auta, samochodz i brum brum, bo zauważyć i skomentować trzeba absolutnie każdy samochód w zasięgu wzroku :) Zdecydowanie nie dla niego oglądanie kwiatków, listków czy innego rosnącego badziewia, które w analogicznym wieku uwielbiała Ela :)
Poza tym Paweł mówi niewiele, zaledwie kilka słów. Jest  bardzo sprawny fizycznie, niemal non stop biega, wspina się, próbuje skakać obunóż, chodzi po krawęznikach i murkach utrzymując równowagę, kombinuje z rowerkiem biegowym i całkiem całkiem mu to nawet wychodzi :)
Ładnie układa klocki. Rysunki (do których przyznaję ze wstydem -nie mam cierpliwości i dlatego nie zachęcam nie zachęcam) to mazane kreski, czasami zaokrąglone. Bez problemu radzi sobie z odkręcaniem delikatnie zakręconych butelek. Wie jak wsadzić paluchy, by otworzyć drzwi w swoich malutkich autkach :) Lubi lalki, ze szczególną słabością do Anabeli i Mai. czule je przytulam, prowadza w wózku, karmi. A odkładającdo snu przykrywa starannie kołderką :) Tak samo zreszta jak misie, gdy idzie z nimi spać - koniecznie muszą leżec na poduszce i być przykryte kołdrą :)
Kocha jedzenie. Je samodzielnie (i zazwyczaj nie tak jak knedle sprzed kilku dni
:)), pije z kubeczka bez uszu czy butelek 1,5-litrowych nie zalewając siebie i wszystkiego
dookoła.gdy ide do kuchni zazwyczaj regularnie sprawdza co robię, a widząc mikser chce go trzymać. Zawsze, ale to zawsze toczy wojnę z siostra o wylizywanie misek po ciastach i kremach :)
Po obiedzie potrzebuje, bym usiadła na jego łóżeczku, żeby się wyciszyć. Wieczorem usypia samodzielnie porzedzając uśnięcie kilkoma spacerami do łazienkami (mammma sisi). Ostatnie dwie noce przespał z sucha pieluszką a rano wyrobił się na kibelek (wiem, wiem ma 2 lata i traktuję to raczej jako przypadek, ale i tak jestem wzruszona i dumna :))
Potrzebuje porządku - na spacer zawsze sam zakłada kaszkiet i okulary przeciwsłoneczne, których nie zdejmuje w czasie spaceru. Wyjmuje odkurzacz i oblatuje podłogę, pomaga przy ścieleniu naszego łózka układając poduszki dokładnie w to samo miejsce, w którym leżały poprzedniego dnia. Piżamkę rano odnosi do swojego pokoiku i próbuje włozyć w tygryska (to maskotka z torbą na piżamkę). Buty po spacerze odkłada na miejsce.
Co jeszcze? Jest przytulakiem. Przytula sie tak mięciutko, kładzie glowę na ramieniu rodzica, obejmuje łapkami i staje się mięciutki. Jest przy tym tak cudownie ciepły i pachnący.... Porcja przytulania jest niezbędna codziennie po drzemce - wtedy potrzebuje tych kilkunastu minut tylko dla siebie.
Non stop zachwyca obcych swoim zawadiackim wyglądem. Wielokrotnie słyszelismy, ze powinnismy go zgłosić do agencji modelingowej.
I wiem, że to już kiedyś pisałam, ale powtórzę się jeszcze pewnie nie raz i nie dwa - jest doskonalszy niz nasze najśmielsze nawet próby wyobrażenia go sobie, gdy był jeszcze w brzuchu :)

poniedziałek, 12 września 2011

...

Paweł widząc wielką czerwona i błyszczącą od cekinów truskawkę na Eli bluzce oblizuje się łobuzersko, by za chwilę próbować ją zeżreć. Najchętniej z Eli brzuchem. Młoda ucieka, truskawę zasłania rękami, ale się śmieje. Po chwili oboje chichoczą turlając się po dywanie.
Kilka dni później widzę kątem oka jak ślina ścieka synowi z ust na widok siostrzanych spinek - lodów, a głośne MNIAAMMMMM jest tylko potwierdzeniem pawłowych zamiarów :)
No i naprawdę 2 lata temu zamartwiając się o kiepski Eli apetyt i marząc o dniu, w którym choć jedno moje dziecko będzie chciało wszystko zjeść, nie sądziłam, że takli dzień nadejdzie :D

czwartek, 1 września 2011

...

Syn - chyba wyczuwając zmiany nosem - wstał o 3,20. Chwilę póxniej, obudzna jego radosnym gadaniem, wstała Ela. oznajmiając, ze dzisiaj idzie do przedszkola pobiegła po Orzeszka - ukochaną maskotke owieczka, którą dostała od brata, gdy ten się urodził  :) Na szczęście młoda udało się spacyfikować i połozyć do spania na kolejne 3 godziny. W przeciwieństwie do Pawła, który kręcił się po łózku, przytulał, dawał buziaki, gadał.... no jednym słowem robił wszystko tylko nie to, o czym marzyłam :) A gdy po siódmej usłyszał głos Eli, nie było mocnych na utrzymanie go w łóżku. A póxniej w domu. najpierw zrobił histerie przy drzwiach, a potem kolejne 5 minut wołał z płaczem Elę z balkonu.
Z relacji Kociaka - młoda weszła do przedszkola szczęśliwa, tym bardziej, ze jej przyjaciółka (z którą zresztą nie widziała się aż całą noc) juz była :)
A matka? Matka znowu sobie miejsca nie może znaleźć, choć jest dzielniejsza niż rok temu bo teraz nie ryczy. Jeszcze ;) Są tez plusy - mieszkanie posprzątane, pościel się wietrzy, krew z pościeli syna sprana, a cała pościel młodych kończy się własnie prać, wyścig autek się odbył, rysunki pokolorowane i za chwilę ruszymy na spacer i po zakupy :)