86cm i 13 kilo zywego srebra :) Bo Paweł to energia. Energia i
tryskająca, niczym nie skrępowana radość. Budzi sie i z usmiechem na
ustach tupta do przedpokoju, skąd woła swoje "mammmaaa sisi". Takie
mięciutkie, wymawiane niemal z nabożeństwem. Nie to co
AAAAAAAAUUUUUTAAA!! albo czasami (ajta) na widok samochodów. Zawsze i
wszędzie! Na spacery wędrujemy z autkami sztuk trzy, z taką sama liczbą
autek Paweł idzie spać tuląc wszystkie do klaty i twarzy :) na spacerach
najcyđciej wzmawianzmi slowami sa auta, samochodz i brum brum, bo
zauważyć i skomentować trzeba absolutnie każdy samochód w zasięgu wzroku
:) Zdecydowanie nie dla niego oglądanie kwiatków, listków czy innego
rosnącego badziewia, które w analogicznym wieku uwielbiała Ela :)
Poza tym Paweł mówi niewiele, zaledwie kilka słów. Jest bardzo sprawny
fizycznie, niemal non stop biega, wspina się, próbuje skakać obunóż,
chodzi po krawęznikach i murkach utrzymując równowagę, kombinuje z
rowerkiem biegowym i całkiem całkiem mu to nawet wychodzi :)
Ładnie
układa klocki. Rysunki (do których przyznaję ze wstydem -nie mam
cierpliwości i dlatego nie zachęcam nie zachęcam) to mazane kreski,
czasami zaokrąglone. Bez problemu radzi sobie z odkręcaniem delikatnie
zakręconych butelek. Wie jak wsadzić paluchy, by otworzyć drzwi w swoich
malutkich autkach :) Lubi lalki, ze szczególną słabością do Anabeli i
Mai. czule je przytulam, prowadza w wózku, karmi. A odkładającdo snu
przykrywa starannie kołderką :) Tak samo zreszta jak misie, gdy idzie z
nimi spać - koniecznie muszą leżec na poduszce i być przykryte kołdrą :)
Kocha jedzenie. Je samodzielnie (i zazwyczaj nie tak jak knedle sprzed kilku dni
:)), pije z kubeczka bez uszu czy butelek 1,5-litrowych nie zalewając siebie i wszystkiego
dookoła.gdy ide do kuchni zazwyczaj regularnie sprawdza co robię, a
widząc mikser chce go trzymać. Zawsze, ale to zawsze toczy wojnę z
siostra o wylizywanie misek po ciastach i kremach :)
Po obiedzie
potrzebuje, bym usiadła na jego łóżeczku, żeby się wyciszyć. Wieczorem
usypia samodzielnie porzedzając uśnięcie kilkoma spacerami do łazienkami
(mammma sisi). Ostatnie dwie noce przespał z sucha pieluszką a rano
wyrobił się na kibelek (wiem, wiem ma 2 lata i traktuję to raczej jako
przypadek, ale i tak jestem wzruszona i dumna :))
Potrzebuje
porządku - na spacer zawsze sam zakłada kaszkiet i okulary
przeciwsłoneczne, których nie zdejmuje w czasie spaceru. Wyjmuje
odkurzacz i oblatuje podłogę, pomaga przy ścieleniu naszego łózka
układając poduszki dokładnie w to samo miejsce, w którym leżały
poprzedniego dnia. Piżamkę rano odnosi do swojego pokoiku i próbuje
włozyć w tygryska (to maskotka z torbą na piżamkę). Buty po spacerze
odkłada na miejsce.
Co jeszcze? Jest przytulakiem. Przytula sie tak
mięciutko, kładzie glowę na ramieniu rodzica, obejmuje łapkami i staje
się mięciutki. Jest przy tym tak cudownie ciepły i pachnący.... Porcja
przytulania jest niezbędna codziennie po drzemce - wtedy potrzebuje tych
kilkunastu minut tylko dla siebie.
Non stop zachwyca obcych swoim
zawadiackim wyglądem. Wielokrotnie słyszelismy, ze powinnismy go zgłosić
do agencji modelingowej.
I wiem, że to już kiedyś pisałam, ale
powtórzę się jeszcze pewnie nie raz i nie dwa - jest doskonalszy niz
nasze najśmielsze nawet próby wyobrażenia go sobie, gdy był jeszcze w
brzuchu :)
piątek, 16 września 2011
poniedziałek, 12 września 2011
...
Paweł widząc wielką czerwona i błyszczącą od cekinów truskawkę na Eli
bluzce oblizuje się łobuzersko, by za chwilę próbować ją zeżreć.
Najchętniej z Eli brzuchem. Młoda ucieka, truskawę zasłania rękami, ale
się śmieje. Po chwili oboje chichoczą turlając się po dywanie.
Kilka dni później widzę kątem oka jak ślina ścieka synowi z ust na widok siostrzanych spinek - lodów, a głośne MNIAAMMMMM jest tylko potwierdzeniem pawłowych zamiarów :)
No i naprawdę 2 lata temu zamartwiając się o kiepski Eli apetyt i marząc o dniu, w którym choć jedno moje dziecko będzie chciało wszystko zjeść, nie sądziłam, że takli dzień nadejdzie :D
Kilka dni później widzę kątem oka jak ślina ścieka synowi z ust na widok siostrzanych spinek - lodów, a głośne MNIAAMMMMM jest tylko potwierdzeniem pawłowych zamiarów :)
No i naprawdę 2 lata temu zamartwiając się o kiepski Eli apetyt i marząc o dniu, w którym choć jedno moje dziecko będzie chciało wszystko zjeść, nie sądziłam, że takli dzień nadejdzie :D
czwartek, 1 września 2011
...
Syn - chyba wyczuwając zmiany nosem - wstał o 3,20. Chwilę póxniej,
obudzna jego radosnym gadaniem, wstała Ela. oznajmiając, ze dzisiaj
idzie do przedszkola pobiegła po Orzeszka - ukochaną maskotke owieczka,
którą dostała od brata, gdy ten się urodził :) Na szczęście młoda udało
się spacyfikować i połozyć do spania na kolejne 3 godziny. W
przeciwieństwie do Pawła, który kręcił się po łózku, przytulał, dawał
buziaki, gadał.... no jednym słowem robił wszystko tylko nie to, o czym
marzyłam :) A gdy po siódmej usłyszał głos Eli, nie było mocnych na
utrzymanie go w łóżku. A póxniej w domu. najpierw zrobił histerie przy
drzwiach, a potem kolejne 5 minut wołał z płaczem Elę z balkonu.
Z relacji Kociaka - młoda weszła do przedszkola szczęśliwa, tym bardziej, ze jej przyjaciółka (z którą zresztą nie widziała się aż całą noc) juz była :)
A matka? Matka znowu sobie miejsca nie może znaleźć, choć jest dzielniejsza niż rok temu bo teraz nie ryczy. Jeszcze ;) Są tez plusy - mieszkanie posprzątane, pościel się wietrzy, krew z pościeli syna sprana, a cała pościel młodych kończy się własnie prać, wyścig autek się odbył, rysunki pokolorowane i za chwilę ruszymy na spacer i po zakupy :)
Z relacji Kociaka - młoda weszła do przedszkola szczęśliwa, tym bardziej, ze jej przyjaciółka (z którą zresztą nie widziała się aż całą noc) juz była :)
A matka? Matka znowu sobie miejsca nie może znaleźć, choć jest dzielniejsza niż rok temu bo teraz nie ryczy. Jeszcze ;) Są tez plusy - mieszkanie posprzątane, pościel się wietrzy, krew z pościeli syna sprana, a cała pościel młodych kończy się własnie prać, wyścig autek się odbył, rysunki pokolorowane i za chwilę ruszymy na spacer i po zakupy :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)