Zajrzałam jednak. Jak do zupełnie innego życia. Tyle się zmieniło, ja
tak bardzo się zmieniłam. Nic nie jest już takie samo. Ostatnie 1,5
roku..... Ponoć, jak sie dobije do dna, to potem można się już tylko
odbić? Otóż nie. Okazuje się, ze zawsze może być gorzej.
Depresja rules
Inna
środa, 5 lutego 2014
czwartek, 11 kwietnia 2013
A może czas na odkurzamie?
Warstwa kurzu na blogu sięgnęła chyba zenitu. Dużo się działo przez ostatnie pól roku, niestety nie tego, o czym się marzy. Najchętniej wzięłabym gumkę myszkę i wytarła ten czas, sprawiła by go nie było. By nasze życie nie zmieniło się tak gwałtownie, tak bardzo, tak nieodwracalnie. Ale nie mam takiej możliwości. Musimy wszyscy nauczyć się tej nowej rzeczywistości.
A póki co, czas się wziąć za wiosenne porządki - i w domu, i na działce i na blogu :-) Plan na najbliższe tygodnie? Zamienić ugór zwany naszą działką w zalążek ogrodu dającego spokój i wypoczynek dorosłym, a dzieciom bezpieczne miejsce do wyładowania swojej energii :-)
A póki co, czas się wziąć za wiosenne porządki - i w domu, i na działce i na blogu :-) Plan na najbliższe tygodnie? Zamienić ugór zwany naszą działką w zalążek ogrodu dającego spokój i wypoczynek dorosłym, a dzieciom bezpieczne miejsce do wyładowania swojej energii :-)
niedziela, 30 grudnia 2012
Bo cie nie bende kochał!
Paweł,. gdy jest zdenerwowany lub zwyczajnie niezadowolony stwierdza:
- Jusz nie bende ONYCH kochał!!!
A gdy Ela przy obiedzie mu dokucza ptrzedrzeźniając go - informuje:
- Ejjjaaa,. nie móf tak,. bo ci powiem,. ze cie nie bende kochał!
:-)
- Jusz nie bende ONYCH kochał!!!
A gdy Ela przy obiedzie mu dokucza ptrzedrzeźniając go - informuje:
- Ejjjaaa,. nie móf tak,. bo ci powiem,. ze cie nie bende kochał!
:-)
sobota, 22 grudnia 2012
niedziela, 26 sierpnia 2012
Zieleń to życie :-)
Pierwsze w życiu targi ogrodnicze „Zieleń to życie”
Pierwszy żywotnik, który rozświetli rabatę na wprost tarasu

Pierwsza borówka amerykańska, która da cień i słodkie owoce w pobliżu piaskownicy

Pierwszy żywotnik, który rozświetli rabatę na wprost tarasu

Pierwsza borówka amerykańska, która da cień i słodkie owoce w pobliżu piaskownicy

poniedziałek, 6 sierpnia 2012
….
Lato. Żar leje się z nieba. Młoda, zapisana jeszcze w czerwcu na „Lato w
mieście”, popedałowała dzisiaj 3,5 km w jedną strone i drugie tyle z
powrotem, byleby by z dziećmi. A ja popedałowałam z nią. Razy dwa, bo
zajęcia 3,5 godzinne, więc nie opłacało mi się tam siedzieć.
A jak już sobie przejażdżkę zrobiłam, to jedyne na co mnie było stac, to moje własne łózko i wiatrak. Ochhhhhh, jak cudnie na mnie wiał! I jak tak sobie leżałam, to sobie pomyslałam, ze sporo kalorii mnie to kosztowało. No to jeszcze ciasteczka owsiane upiekłam. Z rodzynkami. Bilans kaloryczny zdecydowanie musi się zgadzać
A jak już sobie przejażdżkę zrobiłam, to jedyne na co mnie było stac, to moje własne łózko i wiatrak. Ochhhhhh, jak cudnie na mnie wiał! I jak tak sobie leżałam, to sobie pomyslałam, ze sporo kalorii mnie to kosztowało. No to jeszcze ciasteczka owsiane upiekłam. Z rodzynkami. Bilans kaloryczny zdecydowanie musi się zgadzać
piątek, 3 sierpnia 2012
…
Jak to jest, że czasami (wczoraj na przykład) mam megaenergię mimo żaru
lejącego się z nieba? Obrałam i zawekowałam 6 kilo jabłek wielkości
paznokcia (szczerze nie-na-widzę! i małych jabłek i małych ziemniaków.
Szag mnie trafia, jak mam je obierać, no ale te jabłka były nie dość, że
darowane to jeszcze całkowicie eko), wytachałam do piwnicy 30 dżemów z
brzoskwiń, 15 słoików ogórków konserwowych i 15 słoiczków ogórków
słodko-ostrych, dwa razy polazłam na miasto, bo okazało się, że mimo 10
kilo w siacie nie wszystko kupiłam (i ach ach, prawie wcale się nie
denerwowałam o awantury pt. ja chę mamę trzymać z tą rękę!!!!! Ale za
CAŁĄ ręke, nie paluszka!!! Tylko kurna, skąd ja mam wziąć wolne całe
dłonie mając zakupy i dwoje dzieci, hę?). A jak juz te zakupy wszystkie
przytachałam, to obiad zrobiłam – na wczoraj i na dzisiaj też. I za
szycie poszwy na kołdrę dla Pawła się wzięłam (ale gupia maszyna
odmówiła współpracy po jednym boku, a ja przez kolejne 1,5 godziny nie
namówiłam jej na zmianę zdania). I jeszcze na wieczór ciasto machnęłam,
bo od rozmów o diecie dostałam chcicy na cos słodkiego. I to natychmiast
A dzisiaj? Dzisiaj była burza i jest cudownie rześko, a ja najchętniej położyłabym się, pomachała nóżką… no może jakąś książkę poczytała? Albo pudło odpaliła i papatrzyła na jakies lekkie bzdurki (ale takie nie wymagające absolutnie żadnego wysiłku umysłowego)?
Upiekłam tylko paluchy chlebowe z solą morską, trochę poodkurzałam, pranie wstawiłam i zmęczona jestem. Albo rozleniwiona.
Idę zapakowac maluchy do samochodu i jedziemy oglądać niespełna 5-dniowego Krzysia
A dzisiaj? Dzisiaj była burza i jest cudownie rześko, a ja najchętniej położyłabym się, pomachała nóżką… no może jakąś książkę poczytała? Albo pudło odpaliła i papatrzyła na jakies lekkie bzdurki (ale takie nie wymagające absolutnie żadnego wysiłku umysłowego)?
Upiekłam tylko paluchy chlebowe z solą morską, trochę poodkurzałam, pranie wstawiłam i zmęczona jestem. Albo rozleniwiona.
Idę zapakowac maluchy do samochodu i jedziemy oglądać niespełna 5-dniowego Krzysia
Subskrybuj:
Posty (Atom)