W dniu ukończenia 8 miesiąca Pawlatku wylazła górna lewa jedynka. Ma więc na stanie całe 3 zębole

A wg pomiarów z czwartkowej kontroli w przychodni wazy całe 8160, co
daje leciutko ponad 10 centyl. Czyste szaleństwo po prostu

))))
W menu mamy śniadania i drugie sniadanie z aminej piersi, michę obiadu z
mięsem lub żółtkiem (pożera spokojnie ponad 200g), podwieczorek z
małego sloiczka zapity od czasu do czasu mamą, a na kolację mamę plus
150ml gęstej kaszki jedzonej łyżeczką (butelka od miesiąca jest tym co
wywołuje megaawanture, więc by żyć pokojowo – butli nie podajemy). W
nocy budzi się dwa razy o porach najrózniejszych, zjada mamę i
(zazwyczaj) idzie spać
Z umiejętności – pełzanie do przodu (celem najbardziej atrakcyjnym są poruszające się stopy

), próby utrzymania pozycji czworaczej, celne łapanie kotów za ogony,
włączanie grających zabawek, piękne jedzenie (tfu tfu tfu, oby mu się po
tej notce nie zmieniło), pożeranie wszystkiego co zmieści się do
paszczy

Nie kombinujemy z sadzaniem, więc nie wiem, czy siedzi. Siadać w
każdym bądź razie nie siada, co absolutnie mnie nie martwi bo czasu ma
jeszcze sporo
***
Od środy Ela ma skórę idealną (pierwszy raz od 3 miesięcy!). Za to od
wczoraj cudnie chrypi, a w nocy kasłała. Nie mam pojęcia co jej mogę
dać, by usmierzyć bolące gardło jednoczesnie nie narażając na pojawienie
się nowych zmian.
***
Wiosna rozkwitła kolorami. Upajająco pachnie bez i wilgotna od deszczu
ziemia. A ja wciąz cierpliwie czekam na to by w końcu chciało mi się
chcieć :/