niedziela, 30 maja 2010

dzień dziecka

Trochę przedwczesny, ale co za róznica, jeżeli dzieciaki mają tyle frajdy? :D
Niektórzy zjeżdżali (i wreszcie przezwycięzyli lęk przed wchodzeniem bez rodziców na zjeżdżalnię)


Pili tez sok jabłkowy (po którym wieczorem wróciły czerwone plamy na nogach)

Inni dostali zabawki edukacyjne, które zajęły ich na dłuuugo :P

Było jeszcze rysowanie, układanie obrazków z koralików, zabawy kubkami, skakacze (czy jak się zwa te wielkie dmuchańce) i nie pamiętam co jeszcze. I tak przez niemal cały dzień. Terazmam cichą nadzieję na przespana noc i dzień rozpoczęty nie wcześniej niż o 8 (to takie moje życzenie na dzień dziecka :P )

sobota, 29 maja 2010

Od dwóch tygodni paweł włączył opcję „budzenie co godzine od pólnocy do 5,30-6 rano, po czym pobudka”. Po standardzie 3 pobudki na noc jest to wyjatkowo małofajna opcja

poniedziałek, 24 maja 2010

Posżlam z Ela do pediatry skontrolowac jej chrypę i kaszel. Młoda siedzi mi na kolanach. Doktor najpierw osłuchuje, potem prosi o pokazanie gardła. Ela odchyla głowę do tyłu, opiera ją o mnie i z otwartą buzią szepce mi prosto w twarz
- jesteś pienkna mamusiu…. Tocham cie!
Wymiękłam

środa, 19 maja 2010

Zabkujący niemowlak plus zachrypnieta i zaczynająca pokasływać (więc megamarudna i drazliwa) Ela to naprawdę zestaw wybuchowy. Po trzech dniach z nimi sam na sam mam serdecznie dosyć.
Cholernik młodszy od trzech dni chyba chce mi udowodnić jak bardzo się mylę mówiąc, że on chyba nie potrafi szwendac się po łóżeczku, tylko zasypia niemal natychmiast po odłożeniu do łóżeczka.
No to baaaaaardzo śpiący Paweł ( niemal godzinie eksplorowania łóżeczka)
 

poniedziałek, 17 maja 2010

8 miesięcy

W dniu ukończenia 8 miesiąca Pawlatku wylazła górna lewa jedynka. Ma więc na stanie całe 3 zębole :D A wg pomiarów z czwartkowej kontroli w przychodni wazy całe 8160, co daje leciutko ponad 10 centyl. Czyste szaleństwo po prostu :) ))))
W menu mamy śniadania i drugie sniadanie z aminej piersi, michę obiadu z mięsem lub żółtkiem (pożera spokojnie ponad 200g), podwieczorek z małego sloiczka zapity od czasu do czasu mamą, a na kolację mamę plus 150ml gęstej kaszki jedzonej łyżeczką (butelka od miesiąca jest tym co wywołuje megaawanture, więc by żyć pokojowo – butli nie podajemy). W nocy budzi się dwa razy o porach najrózniejszych, zjada mamę i (zazwyczaj) idzie spać :)
Z umiejętności – pełzanie do przodu (celem najbardziej atrakcyjnym są poruszające się stopy :D ), próby utrzymania pozycji czworaczej, celne łapanie kotów za ogony, włączanie grających zabawek, piękne jedzenie (tfu tfu tfu, oby mu się po tej notce nie zmieniło), pożeranie wszystkiego co zmieści się do paszczy :D Nie kombinujemy z sadzaniem, więc nie wiem, czy siedzi. Siadać w każdym bądź razie nie siada, co absolutnie mnie nie martwi bo czasu ma jeszcze sporo :)
***
Od środy Ela ma skórę idealną (pierwszy raz od 3 miesięcy!). Za to od wczoraj cudnie chrypi, a w nocy kasłała. Nie mam pojęcia co jej mogę dać, by usmierzyć bolące gardło jednoczesnie nie narażając na pojawienie się nowych zmian.
***
Wiosna rozkwitła kolorami. Upajająco pachnie bez i wilgotna od deszczu ziemia. A ja wciąz cierpliwie czekam na to by w końcu chciało mi się chcieć :/

piątek, 7 maja 2010

Aaaaaa

Ela została przedszkolakiem. Cieszę się. Ze ściśniętym od wzruszenia sercem i żołądkiem.
No to przedszkolaczek:


Poranny rozczochraniec

I Pawlątko – od tygodnia pełzaczek :) )))