piątek, 24 lutego 2012

...

W grudniu roku poprzedniego, tuz przed Wigilią, wykonano dziecięciu
starszemu fiberoskopię nosogardła. W trybie szpitala jednego dnia.
Hospitalizacja trwała całe 20 min i się o niej dowiedziałm podpisując
stosowny dokument "przyjęcia na oddział", którysz to oddział znajdował
się w ciemnym gabinecie na pierwszym piętrze, w jednym z setki ciemnych i
ponurych korytarzyków szpitala zwanego CZD. Jako, że dzieć starszy na
badanie był solidnie przez matkę przygotowany, więc nosa nadstawił bez
problemów i z ciekawością zaglądał w monitor co tez w tym nosie zobaczyć
się da.
Po pełnych 2 miesiącach od badania dostalismy wypis, z którego wynika,
że dzieć w wieku lat TRZECH został przyjęty z powodu częstych INFEKCJI
MIGDAŁÓW (he?????) w a w badaniu stwierdzono powiekszenie migdała.
Kropka. Ela miała lat 4 i 5/12 a infekcji migdałów sobie nie
przypominam. Poza permanentnym ich powiększeniem, które to powiększenie
święci wszyscy - w osobie pediatrów w liczbie 2, alergologa w liczbie 1 i
kardiologa w liczbie 1 - zwalają na alergię na nie-wiadomo-co.
Sugestii, cz migdał ten ciąć czy tez nie też brak.
I jedynie dobrze, ze matka wścibska przy styczniowej wizycie w CZD u
specjalisty innego, wetknęła nosa w opis badania. A ten wypis? Nie mam
pojęcia czy dotyczy mojego dziecka, czy tez innego.