wtorek, 10 stycznia 2006

Obsesja?

Staram się myśleć pozytywnie. Nie przejmowac się. Zająć sie czymkolwiek. Byle tylko nie myśleć o piątkowej wizycie u gina i o dziecku. I czy uda mi się, dzięki wzmmocnieniu farmakologicznemu, znieść jajo? Bo do cholery, jak robić dziecko, jak nie ma z czego? I czy ja znowu tak dużo żądam, prosząc o chociaż tę jedną normalną owulację od niemal roku?
Czy to już jest obsesja na temat własnej nie-płodności? :(

1 komentarz:

  1. Napisane przez smilo około 7 rok (lata) temu. Odpowiedz

    no ciężko o tym nie mysleć…

    Ja się zamęczłam myślami (czy się uda)jeszcze zanim mogłam podjąć próby. Trwało to jakieś pół roku (laparoskopia i leczenie hormonalne). Na szczęście dwie kreski na teście pojawiły się juz po pierwszej próbie. Tobie też tego życze!

    OdpowiedzUsuń