poniedziałek, 21 listopada 2005

Z robienia potomka

w tym miesiącu nici. Wczoraj przeszła burza. Taka z piorunami. Dzisiaj cisza po burzy. Pewnie nie na długo, jak u nas zwykle bywa, ale trafiła chyba na najmniej właściwy moment. Tak mi sie przynajmniej wydaje. We środę u lekarza dowiem się, czy mam rację. Choć nie spodziewam się, żeby jeszcze była szansa. Chyba, że mój organizm sprawi nam niespodziankę. No cóż, zobaczymy.
A w sobotę zaczęłam kontrolę temperaturki. Co prawda nie jestem zbytnio przekonana do tej metody, ale może w czymś pomoże. Zwłaszcza jak już się nauczę jak ją odnieść do siebie. Zwłaszcza, po uwzględnieniu, że moja standardowa temperaturka rzadko przekracza 36 kresek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz