piątek, 25 listopada 2005

Mam wspaniałego męża!

Choć nie zawsze o tym pamiętam. Chociaż zdarza mi się myśleć o nim różnie. Chociaż czasami wątpię w jego miłość. Choć zdarza nam się kłócić w sposób odbiegający od podręcznikowej kótni oczyszczającej powietrze. To jednak jest wspaniały. Rzadko zdarza mi się mówić na głos, co mi leży na sercu, a jeszcze rzadziej wypowiadać swoje obawy, co do posiadania dziecka. Chyba w myśl zasady, jak czegoś głośno nie powiem, to się tak nie stanie. A on wyczuwa moje nastroje jak barometr. Zawsze wie, gdy się dzieje ze mną coś nie dobrego. A nie jest to łatwe, bo – gdy jest potrzeba – aktorką jestem niezłą. Żartami, pogodnym uśmiechem i swobodą bycia potrafię w doskonały wręcz sposób zmylić przeciwnika. Kimkolwiek by on był. A Kotka nie zmylę. Nie potrafię po prostu.
I gdy w końcu udało mu się wyciągnąć ze mnie moje obawy, potrafił powiedzieć, że nawet gdyby o naszych teraźniejszych problemach wiedział przed ślubem i tak by się ze mną ożenił. I, że kocha mnie niezależnie od tego co się dzieje i co będzie w przyszłości. I, że nawet jeśli nie uda nam się spełnić marzenia o własnym dziecku, to na pewno spełnimy nasze Drugie Wielkie Marzenie. Takie przez duże M. Marzenie o adopcji dziecka. Niezależnie od jego płci i wieku.
Po prostu mam wspaniałego męża! I nie mogę o tym zapominać!

2 komentarze:

  1. Napisane przez olga około 7 rok (lata) temu. Odpowiedz

    :)

    OdpowiedzUsuń

  2. Napisane przez nikkaa około 6 rok (lata) temu. Odpowiedz

    naprawde masz super meza….

    szczesciara!!!

    OdpowiedzUsuń