czwartek, 3 listopada 2005

Clostilbegyt

przyjmuję od wczoraj, przez 5 dni białe, proszkowate w smaku ochydztwo – na dziecko. I pomyśleć, że przez ostatnie 6 lat brałam Mercilon – żeby nie mieć dziecka. Świat wydaje się prosty: jedna pigułka jest na dziecko, inna, żeby go nie mieć.
Kotek wszędzie widzi dzieci, uśmiecha sie do nich w kolejce do kasy w supermarkecie, puszcza oczka do tych spotkanych na ulicy… Czy to obudzony instynt ojcowski daje znaki?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz