piątek, 2 grudnia 2005

Tak się zastanawiam

czy mając dwa kredyty w spłacie, w tym jeden w znacznie przedwczesnej spłacie (znaczy się po 1/4 okresu spłaty spłacone 2/3 kredytu), znaczny debet na rachunku (co prawda pokrywany wpływami, ale tylko do 10 km :-( ), do tego kartę kredytową (tylko jedną, za to zawsze regularnie spłacaną) i samochód (czyli kolejny spory wydatek co miesiąc na paliwo + okresowo fortuny na ubezpieczenie) można się starać o kolejny kredyt, przewyższający wartością wszystkie pozostałe razem wzięte?
Do tego jeszcze zmieniając (przynajmniej na papierze) pracę w ostatnich dwóch latach 4-krotnie (przy zachowaniu jak najbardziej ciągłości zatrudnienia) i nie będąc w ostatnich 5 latach na garnuszku państwa (ani męża) można być wiarygodnym dla banku? Jeszcze nie wiem, pewnie dowiem sie w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Ale o tym na razie sza … żeby nie zapeszyć ;-)
Dobrze, że chociaż mąż stabilnie trzyma się jednej firmy od lat, zarabia nienajgorzej (choć znacznie poniżej obupólnych naszych oczekiwań) i ma porządne stanowisko.
A tak właściwie, to nawet jeszcze nie wiem, czy będę tego kredytu potrzebować. Nie, żebym dysponowała kilkudziesięcioma tysiącami PLN w kieszeni. Po prostu nie wiem jeszcze, czy cel, na który jest mi potrzebna kasa niemal na już, jest w zasięgu moich możliwości… No nic trzeba czekać. Przynajmniej jeszcze tydzień. Dla mnie o tydzień za długo.
Czy wspominałam już, że cierpliwość nie jest moją mocną stroną????

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz