środa, 15 marca 2006

11 miesięcy

starań już prawie za nami. Cykl ósmy w trakcie. Rano w drodze do pracy:
- Kitku, może byśmy sobie kupili nowy aparat (fotograficzny)?
- No nie wiem, fajnie by było, ale… za te pieniądze można by zrobić jedną inseminację… Aparat to tylko pierdółka, a z inseminacji może być to co najważniejsze, całe życie… :)

4 komentarze:


  1. Napisane przez trutje około 7 rok (lata) temu. Odpowiedz

    Święta racja. Też tak uważam.

    OdpowiedzUsuń

  2. Napisane przez nie-po-kolei około 7 rok (lata) temu. Odpowiedz

    A ja, MIMO WSZYSTKO kupiłabym aparat. Staram się nie podporządkować wszystkich sfer mojego życia tej zasranej hiperprolaktynemii.

    OdpowiedzUsuń

  3. Napisane przez balderdash około 7 rok (lata) temu. Odpowiedz

    Mój mąż ma właśnie tak jak nie-po-kolei. Nie nastawia się i nie podporządkowuje anszych planów ewentualnemu poczęciu.

    Będzie to będziemy się wtedy zastanawiać. Może to lepsze…

    OdpowiedzUsuń

  4. Napisane przez rosem około 7 rok (lata) temu. Odpowiedz

    są rzeczy ważne i ważniejsze – czasem trzeba dokonać wyboru …

    OdpowiedzUsuń