A w niedzielę – po trudnej pobudce o 12,10 – spotkanie ze znajomymi i ich dwuletnią ślicznotką. I to jej: Paaaaawiiiiiił!!!!!!! na przywitanie połączone z energicznym wskoczeniem w ramiona i wystawianiem buziaka do całowania. Do tej pory się uśmiecham na to wspomnienie
A po południu oglądaliśmy kolejną działkę. A właściwie to trzy działki należące do jednej kobitki. Śliczne miejsce, z dala od miasta, od trasy przelotowej, a jednoczesnie z drogą asfaltową, wszystkimi mediami w odległości kilkunastu metrów od granicy działki, a w sąsiedztwie las sosnowy i ogródki działkowe. Cisza, spokój, śpiew ptaków…. no, chyba zachorowałam na tą działkę. Jutro wyciągniemy moich rodziców, coby ją obejrzeli i ocenili sprawę mniej emocjonalnie, niż my.
I nic to, że wpakowujemy się właśnie w kolejny 20-letni kredyt, ale za to będziemy mieć bezjeziorowe mazury w centrum mazowsza
Napisane przez crazy-house około 6 rok (lata) temu. Odpowiedz
OdpowiedzUsuń:)
OdpowiedzUsuńNapisane przez Balderdash około 6 rok (lata) temu. Odpowiedz
Ach! Zazdroszczę:) Działka i dom w pobliżu lasu to moje marzenie:)