środa, 2 maja 2012

Za nami fantastyczny pierwszomajowy wypad do zoo. Upał, słońce, hektolitry wody, fantastyczny cień drzew, delikatny powiew wiatru…. dzieciaki zachwycone i niezmordowane biegały przez 4 godziny, by potem jeszcze poszaleć na placu zabaw :-) Czworo dorosłych doskonaliło odliczanie do czterech w tłumie zwiedzających – z zoo udało się wyjść w tym samym składzie, w jakim do niego wchodziliśmy. Weronika i Maja, które nam towarzyszyły padły niemal tuz po odpaleniu samochodu, paweł zdrezmnął się w połowie drogi, a Ela? Ela dotarła do domu gadając, po czym wysiadła i przesiadła się na rower :-) )))
***
Pawłowe krwawienia z nosa doprowadziły mnie do permanentnego skurczu żołądka. pół marca niemal dzień w dzień, w kwietniu jedyne 9 razy, na maj mamy już odhaczone 3 krwawienia w tym jedno naprawdę obfite i długotrwałe. Obdzwanianie kolejnych szpitali pediatrycznych z pytaniem, czy mogę coś więcej zrobic, by zahamować krwawienie kończyło się beradnym dopytywaniem w tle i kierowaniem do innych szpitali, bo „my nie mamy takiego doświadczenia z takimi skomplikowanymi przypadkami”…. Dobrze, że w międzyczasie, po niespełna godzinie, krew przestała lecieć.
Do zapamiętania – na wtorkowej wizycie koniecznie dopytać, do kogo mam się kierować, gdyby taka sytuacja się powtórzyła (bo patrząc na temperatury, chyba muszę ją brać pod uwagę? :( )

1 komentarz:


  1. Napisane przez malgorzta około 4 miesięce/y temu. Odpowiedz

    Może poszukaj na forach wypowiedzi mam dzieci z podobnymi problemami? Tu naprawdę potrzebny specjalista.
    Całujemy:*

    OdpowiedzUsuń