Teraz czas na rozpoczęcie stymulacji (ochydne słowo swoją drogą na okreslenie drogi do dziecka. Niestety, pojawiło sie tez słowo inseminacja – choc póki co nie chcę o nim pamiętać. Na razie mam cichą nadzieję, na stworzenie Diamencika w sposób bardziej przyjemny
Mam jeszcze nadzieję, że moja droga nie będzie zbyt długa, bo cierpliwość i wiara w siebie nie są niestety moją mocną stroną.
Póki co faszeruje sie folikiem (1x dziennie), duphastonem (2x dziennie) i wstrętnymi ziółkami, znalezionymi na forach tematycznych – do których zmaku zaczynam sie juz przyzwyczajać. Trzymajcie za mnie kciuki!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz