A jak już sobie przejażdżkę zrobiłam, to jedyne na co mnie było stac, to moje własne łózko i wiatrak. Ochhhhhh, jak cudnie na mnie wiał! I jak tak sobie leżałam, to sobie pomyslałam, ze sporo kalorii mnie to kosztowało. No to jeszcze ciasteczka owsiane upiekłam. Z rodzynkami. Bilans kaloryczny zdecydowanie musi się zgadzać
poniedziałek, 6 sierpnia 2012
….
Lato. Żar leje się z nieba. Młoda, zapisana jeszcze w czerwcu na „Lato w
mieście”, popedałowała dzisiaj 3,5 km w jedną strone i drugie tyle z
powrotem, byleby by z dziećmi. A ja popedałowałam z nią. Razy dwa, bo
zajęcia 3,5 godzinne, więc nie opłacało mi się tam siedzieć.
A jak już sobie przejażdżkę zrobiłam, to jedyne na co mnie było stac, to moje własne łózko i wiatrak. Ochhhhhh, jak cudnie na mnie wiał! I jak tak sobie leżałam, to sobie pomyslałam, ze sporo kalorii mnie to kosztowało. No to jeszcze ciasteczka owsiane upiekłam. Z rodzynkami. Bilans kaloryczny zdecydowanie musi się zgadzać
A jak już sobie przejażdżkę zrobiłam, to jedyne na co mnie było stac, to moje własne łózko i wiatrak. Ochhhhhh, jak cudnie na mnie wiał! I jak tak sobie leżałam, to sobie pomyslałam, ze sporo kalorii mnie to kosztowało. No to jeszcze ciasteczka owsiane upiekłam. Z rodzynkami. Bilans kaloryczny zdecydowanie musi się zgadzać
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz