Gdy za oknem grudzień i 10 stopni na plusie, gdy piekne słońce i
pączki na drzewach zachęcają do spacerów, gdy co rano budzi mnie slońce
wpadające przez żaluzje (zamiast zimowej szarości lub chłodnej iskrzącej
bieli), wtedy zimę zapraszam do domu.
W weekend powstały poduchy
idealne przy wieczornym czytaniu ksiązek, dziennym czytaniu i ogladaniu
bajek, czy (w opcji najbarzdiej popularnej) bitwie na poduchy :)
Wieczorami
zapalamy lampiony, a w pokoju maluchów maleńką choinkę - sztuczną, choć
do złudzenia przypominającą tę prawdziwą. A Paweł biega po mieszkaniu
wołając "Mama, chi-nka!!!" a oczy płoną mu od odbiających się światełek i
najprawdziwszego zachwytu :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz