czwartek, 15 grudnia 2011

Gdy za oknem grudzień i 10 stopni na plusie, gdy piekne słońce i pączki na drzewach zachęcają do spacerów, gdy co rano budzi mnie slońce wpadające przez żaluzje (zamiast zimowej szarości lub chłodnej iskrzącej bieli), wtedy zimę zapraszam do domu.
W weekend powstały poduchy idealne przy wieczornym czytaniu ksiązek, dziennym czytaniu i ogladaniu bajek, czy (w opcji najbarzdiej popularnej) bitwie na poduchy :)
Wieczorami zapalamy lampiony, a w pokoju maluchów maleńką choinkę - sztuczną, choć do złudzenia przypominającą tę prawdziwą. A Paweł biega po mieszkaniu wołając "Mama, chi-nka!!!" a oczy płoną mu od odbiających się światełek i najprawdziwszego zachwytu :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz