Paweł widząc wielką czerwona i błyszczącą od cekinów truskawkę na Eli
bluzce oblizuje się łobuzersko, by za chwilę próbować ją zeżreć.
Najchętniej z Eli brzuchem. Młoda ucieka, truskawę zasłania rękami, ale
się śmieje. Po chwili oboje chichoczą turlając się po dywanie.
Kilka dni później widzę kątem oka jak ślina ścieka synowi z ust na widok
siostrzanych spinek - lodów, a głośne MNIAAMMMMM jest tylko
potwierdzeniem pawłowych zamiarów :)
No i naprawdę 2 lata temu
zamartwiając się o kiepski Eli apetyt i marząc o dniu, w którym choć
jedno moje dziecko będzie chciało wszystko zjeść, nie sądziłam, że takli
dzień nadejdzie :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz